Kategorie

Tłumaczenie wg Google'a

A po co?

- Żeby o sobie pamiętać oczywiście. I żeby ewentualnie móc się poznać. Niestety, nie pomoże to mojemu image, bo ci, którzy mnie znają lepiej, rozwieją złudzenia nowych znajomych, ale co tam…

Strona nie jest indeksowana, a jej adres dostaje się tym, co trzeba, czyli krewnym, przyjaciołom i znajomym, których interesuje spotkanie w doborowym gronie. Nie poleca się więc rozpowszechnianie go jak profilu na FaceBooku.


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Okolicznościowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Okolicznościowy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 grudnia 2013

Spóźnione życzenia

Koncert kolęd w Czerepowcu (Rosja). Na scenie mój brat i siostry ze wspólnoty. No i ja. :-)

 

Ja wiem, że Święta już były! Mimo wszystko przyjmijcie najlepsze życzenia: niech Jezus, który przyszedł na świat i stał się podobny do nas, pozwoli nam odkryć w sobie to podobieństwo!

A żebyście wiedzieli, dlaczego spóźniłem się z życzeniami, rzućcie sobie okiem na relację z tygodniowego pobytu w Rosji (wróciłem wczoraj). Mieliśmy tam internet w ograniczonym zakresie i ledwie udawało mi się jako tako regularnie umieszczać notatki z podróży i zdjęcia.

Przy okazji przyjmijcie jeszcze życzenia na nadchodzący rok 2014. Niech to będzie rok odkrywania lepszych stron życia. :-)))

piątek, 30 marca 2012

I już...

Uroczysta liturgia w Bazylice Prymasowskiej w Gnieźnie, a potem pogrzeb na cmentarzu św. Piotra, a po drodze spotkania z ludźmi, których nie widziało się czasem i dwadzieścia lat. Po wszystkim spotkanie przy stole w seminarium, gdzie Tadziu pełnił funkcję ojca duchownego. Było to "przypadkiem" to samo seminarium, które razem ukończyliśmy w 1992 roku.
Homilia na mszy pogrzebowej, wygłoszona przez rektora seminarium, ks. Wojciecha Rzeszowskiego (naszego kolegę z roku), bardzo delikatnie i elegancko odkrywała przed nami głębszy, tajemniczy wymiar tego, co się stało. Samego Tadeusza kaznodzieja przypomniał bez niepotrzebnego patosu, ale bardzo ciepło i realistycznie. Kto znał, wiedział, o czym mowa, a kto nie znał, zaczynał żałować, że nie było okazji poznać.
Miłą niespodzianką był, odczytany przez Prymasa Polski (skądinąd przewodniczącego liturgii) list bp. Wojciecha Polaka, Sekretarza Generalnego Episkopatu Polski, w którym wyrażał on swoją jedność z nami, uczestnikami liturgii. Wspominał w nim zarówno czas pracy Tadeusza w seminarium, jak i nasze wspólne studia. To był bardzo miły gest.
Pogoda nas nie rozpieszczała: wiało, a po południu spadł nawet deszcz.
A! Wiedzieliście, że Tadeusz napisał książkę? Tytuł "Z ciemności do światła". To rodzaj rozważań rekolekcyjnych. Wszyscy, którzy brali udział w spotkaniu po pogrzebie, otrzymali ją w prezencie.
I chyba to tyle. Może ktoś z uczestniczących w tych wydarzeniach miałby jeszcze coś do dodania? Napiszcie w komentarzach.

poniedziałek, 26 marca 2012

Pogrzeb Tadzia

Uroczystości rozpoczynają się w czwartek, 29 marca, o godz. 12:00, w Katedrze Gnieźnieńskiej. Przedtem różaniec tamże.
Po Mszy - przejazd na cmentarz św. Piotra.
Wiem, że z Bydgoszczy, z parafii Chrystusa Króla na Błoniu, szykuje się jakiś większy wyjazd, więc, jeśli macie tam jakieś kontakty, a jesteście z Bydgoszczy, może znajdziecie miejsce w jakimś środku lokomocji.
Do zobaczenia!

niedziela, 25 marca 2012

Tadziu Kwitowski poszedł na spotkanie z Panem

Jeszcze to do mnie nie dociera... Zginął wczoraj, w wypadku na motolotni.
Kto nas dłużej zna, wie, że razem zakładaliśmy wspólnotę ewangelizacyjną w Bydgoszczy. Przyjaźniliśmy się jeszcze od czasów seminaryjnych.
Polecam go Waszej modlitwie.

sobota, 24 grudnia 2011

Życzenia i donosy

Ponieważ w Wigilię nawet zwierzęta przemawiają ludzkim głosem, to ja postanowiłem się odezwać również. Należy Wam się informacja o tym, że od 26 października przebywam w Makaronowie (dla niewtejemniczonych - we Włoszech). Cel - wspomóc dwie nasze wspólnoty:: w Recanati i w San Cataldo na Sycylii.
Przy okazji pobytu w Recanati zwiedziłem sobie Apulię: byłem w Taranto, Foggi i w San Giovanni Rotondo. Zwiedziłem też Ascoli Piceno, ale to już bliżej Recanati.
Nie muszę Wam mówić, że mamy tu cieplej niż nad Wisłą, choć dzisiaj rano w Recanati było 0 stopni. Na Sycylii za to można było zapomnieć, jaki to mamy miesiąc. W połowie grudnia można było na boso łazić po plaży albo, jeśli wola, wcinać pomarańcze prosto z drzewa.
Przede mną święta we Włoszech, ale już wkrótce wracam do domu. Aby obejrzeć filmik z życzeniami, należy kliknąć w odpowiednim miejscu!

piątek, 20 maja 2011

Pieśń odkupienia

Kiedy umiera wierzący człowiek, to jego śmierć jest ostatecznym wyznaniem wiary: idę do Ciebie... Tak długo czekałem.
I wtedy przychodzą inni wierzący, a nawet niewierzący przychodzą, bo nawet po śmierci zmarły emanuje życiem. To wszystko przychodzi mi do głowy na kanwie relacji z pogrzebu Stopy, którą właśnie przeczytałem w "Rzepie".
Rzućcie okiem, jak macie chwilę.
A jeszcze mi przychodzi do głowy, że skoro już ktoś ma wiarę, to ma sens mieć ją do końca i we wszystkim. Jeśli nie w innym celu, to przynajmniej po to, żeby ktoś, komu jej brakuje mógł się o nią oprzeć i - kto wie - może odnaleźć Drogę.

niedziela, 24 kwietnia 2011

Chrystus zmartwychwstał!

Pozdrawiam Was świątecznie i życzę wszystkim, aby widok pustego grobu Jezusa budził w Was wiarę, że cokolwiek wydaje się martwe w Waszym życiu, w jednej chwili może zostać wskrzeszone przez Jezusa, który zmartwychwstał jako pierwszy, po to , żeby i nam udzielić życia w obfitości.
Ps.: Miałem jakieś problemy techniczne z wysyłką maili, ale jeśli nawet nie otrzymaliście życzeń pocztą elektroniczną, to przynajmniej na tej stronie no i oczywiście w moich myślach i modlitwach pamięć o Was ciągle trwa. :-)

czwartek, 23 grudnia 2010

Gwiazdkowo


Hmmm... Się skasował wpis, co tu go byłem umieściłem. Opowiedziałem w nim o licznych moich jesiennych zajęciach: o misjach w Miłoradzu, o kursach w Warszawie i Bydgoszczy i o wspólnotowych wyjazdach do Białegostoku. No, szkoda. :-) Nie zachowałem na dysku, a jakoś nie mam tyle samozaparcia, żeby go jeszcze raz tworzyć.
Pozdrawiam wszystkich świątecznie!

niedziela, 11 kwietnia 2010

Lepiej nie mówić

Słuchajcie, nie ma co chyba wygłaszać kolejnych zbyt płytko brzmiących słów w związku z tym wszystkim, co się wczoraj wydarzyło. Odzywam się, bo trafiłem w necie na tekst, który niestety oddaje dość wiernie moje odczucia towarzyszące słuchaniu różnych ludzi Kościoła, wypowiadających się w telewizorze.
Rzućcie może okiem.
No więc nie pojmuję, dlaczego pasterze i przewodnicy (zwróćcie uwagę na wymowę tych słów) sprawiają wrażenie, jakby prowadzili ludzi w kosmos, gdzie niczego w zasadzie się nie odczuwa i nic nie przyciąga nas ku sobie. Taka zupełna deprywacja emocjonalna. Niech mi ktoś powie, ile są warte choćby najmądrzejsze mądrości, skoro nie można doszukać się w nich jakiegokolwiek ludzkiego zabarwienia? A może to po prostu strach i zasłona dymna, żeby nie pokazać, że chociaż się jest przewodnikiem i pasterzem, to się nie ma zielonego pojęcia dokąd to stado prowadzić i skąd wziąć dla niego paszę?
Może to i niestosowne, bo dzisiejszy dramat obfituje w tematy do refleksji i nie ma potrzeby dorzucać drew do płonącego stosu. No, ale moje schorzenie zawodowe nie pozwala mi tego nie zauważać.
chcesz być duszpasterzem - porzuć wszelkie ludzkie odruchy. Tak to wygląda. Czemu? - Nie wiem. mam jednak nadzieję, że ci, których dziś słyszałem, chociaż prywatnie i bez kamer potrafili się przejąć i nie udawać, że duchowo są ponad to.

niedziela, 4 kwietnia 2010

Chrystus zmartwychwstał!

Tak sobie siedzę przy biurku i myślę o Was wszystkich,
szanowni, kochani, drodzy...
Pewnie, że to niechlubny zwyczaj, pisać do wszystkich na raz, zwłaszcza na stronie www. Z drugiej strony każdemu z Was chcę życzyć tego samego: żebyście obfitowali w nadzieję i żebyście byli wolni od lęku. Tych dwóch rzeczy najbardziej do szczęścia potrzeba. A jeśli macie inne postulaty, napiszcie w komentarzach. :)
Aha, te rzeczy, których Wam życzę można znaleźć przy pustym grobie Zmartwychwstałego. Polecam!

P.S.: Wpis o niedzieli w Chicago jeszcze przed nami. Nie zapomniałęm.