Tłumaczenie wg Google'a

A po co?

- Żeby o sobie pamiętać oczywiście. I żeby ewentualnie móc się poznać. Niestety, nie pomoże to mojemu image, bo ci, którzy mnie znają lepiej, rozwieją złudzenia nowych znajomych, ale co tam…

Strona nie jest indeksowana, a jej adres dostaje się tym, co trzeba, czyli krewnym, przyjaciołom i znajomym, których interesuje spotkanie w doborowym gronie. Nie poleca się więc rozpowszechnianie go jak profilu na FaceBooku.


niedziela, 11 kwietnia 2010

Lepiej nie mówić

Słuchajcie, nie ma co chyba wygłaszać kolejnych zbyt płytko brzmiących słów w związku z tym wszystkim, co się wczoraj wydarzyło. Odzywam się, bo trafiłem w necie na tekst, który niestety oddaje dość wiernie moje odczucia towarzyszące słuchaniu różnych ludzi Kościoła, wypowiadających się w telewizorze.
Rzućcie może okiem.
No więc nie pojmuję, dlaczego pasterze i przewodnicy (zwróćcie uwagę na wymowę tych słów) sprawiają wrażenie, jakby prowadzili ludzi w kosmos, gdzie niczego w zasadzie się nie odczuwa i nic nie przyciąga nas ku sobie. Taka zupełna deprywacja emocjonalna. Niech mi ktoś powie, ile są warte choćby najmądrzejsze mądrości, skoro nie można doszukać się w nich jakiegokolwiek ludzkiego zabarwienia? A może to po prostu strach i zasłona dymna, żeby nie pokazać, że chociaż się jest przewodnikiem i pasterzem, to się nie ma zielonego pojęcia dokąd to stado prowadzić i skąd wziąć dla niego paszę?
Może to i niestosowne, bo dzisiejszy dramat obfituje w tematy do refleksji i nie ma potrzeby dorzucać drew do płonącego stosu. No, ale moje schorzenie zawodowe nie pozwala mi tego nie zauważać.
chcesz być duszpasterzem - porzuć wszelkie ludzkie odruchy. Tak to wygląda. Czemu? - Nie wiem. mam jednak nadzieję, że ci, których dziś słyszałem, chociaż prywatnie i bez kamer potrafili się przejąć i nie udawać, że duchowo są ponad to.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz