Kiedy umiera wierzący człowiek, to jego śmierć jest ostatecznym wyznaniem wiary: idę do Ciebie... Tak długo czekałem.
I wtedy przychodzą inni wierzący, a nawet niewierzący przychodzą, bo nawet po śmierci zmarły emanuje życiem. To wszystko przychodzi mi do głowy na kanwie relacji z pogrzebu Stopy, którą właśnie przeczytałem w "Rzepie".
Rzućcie okiem, jak macie chwilę.
A jeszcze mi przychodzi do głowy, że skoro już ktoś ma wiarę, to ma sens mieć ją do końca i we wszystkim. Jeśli nie w innym celu, to przynajmniej po to, żeby ktoś, komu jej brakuje mógł się o nią oprzeć i - kto wie - może odnaleźć Drogę.
Pięć lat VoiceOvera dla iOS
-
Skoro już odzywam się co najwyżej od wielkiego dzwonu, to przynajmniej
niech to będzie super okazja. :-)
Panie i Panowie, oto dziś mija pięć lat od pokaz...
11 lat temu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz