Tłumaczenie wg Google'a

A po co?

- Żeby o sobie pamiętać oczywiście. I żeby ewentualnie móc się poznać. Niestety, nie pomoże to mojemu image, bo ci, którzy mnie znają lepiej, rozwieją złudzenia nowych znajomych, ale co tam…

Strona nie jest indeksowana, a jej adres dostaje się tym, co trzeba, czyli krewnym, przyjaciołom i znajomym, których interesuje spotkanie w doborowym gronie. Nie poleca się więc rozpowszechnianie go jak profilu na FaceBooku.


piątek, 30 marca 2012

I już...

Uroczysta liturgia w Bazylice Prymasowskiej w Gnieźnie, a potem pogrzeb na cmentarzu św. Piotra, a po drodze spotkania z ludźmi, których nie widziało się czasem i dwadzieścia lat. Po wszystkim spotkanie przy stole w seminarium, gdzie Tadziu pełnił funkcję ojca duchownego. Było to "przypadkiem" to samo seminarium, które razem ukończyliśmy w 1992 roku.
Homilia na mszy pogrzebowej, wygłoszona przez rektora seminarium, ks. Wojciecha Rzeszowskiego (naszego kolegę z roku), bardzo delikatnie i elegancko odkrywała przed nami głębszy, tajemniczy wymiar tego, co się stało. Samego Tadeusza kaznodzieja przypomniał bez niepotrzebnego patosu, ale bardzo ciepło i realistycznie. Kto znał, wiedział, o czym mowa, a kto nie znał, zaczynał żałować, że nie było okazji poznać.
Miłą niespodzianką był, odczytany przez Prymasa Polski (skądinąd przewodniczącego liturgii) list bp. Wojciecha Polaka, Sekretarza Generalnego Episkopatu Polski, w którym wyrażał on swoją jedność z nami, uczestnikami liturgii. Wspominał w nim zarówno czas pracy Tadeusza w seminarium, jak i nasze wspólne studia. To był bardzo miły gest.
Pogoda nas nie rozpieszczała: wiało, a po południu spadł nawet deszcz.
A! Wiedzieliście, że Tadeusz napisał książkę? Tytuł "Z ciemności do światła". To rodzaj rozważań rekolekcyjnych. Wszyscy, którzy brali udział w spotkaniu po pogrzebie, otrzymali ją w prezencie.
I chyba to tyle. Może ktoś z uczestniczących w tych wydarzeniach miałby jeszcze coś do dodania? Napiszcie w komentarzach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz