Tłumaczenie wg Google'a

A po co?

- Żeby o sobie pamiętać oczywiście. I żeby ewentualnie móc się poznać. Niestety, nie pomoże to mojemu image, bo ci, którzy mnie znają lepiej, rozwieją złudzenia nowych znajomych, ale co tam…

Strona nie jest indeksowana, a jej adres dostaje się tym, co trzeba, czyli krewnym, przyjaciołom i znajomym, których interesuje spotkanie w doborowym gronie. Nie poleca się więc rozpowszechnianie go jak profilu na FaceBooku.


czwartek, 24 lutego 2011

Zasiało Makiem

No, się nie powstrzymałem. Przeczytałem dzisiaj u Pana Cejrowskiego słów kilka na temat moich ulubionych komputerów i postanowiłem się nimi podzielić z jakże doborowym gronem tu obecnych.
Żebym się jednak nie naraził na zarzut piratoplagium, zapodaję również
lineczkę do odnośnego bloga.
A cytowany niżej fragmencik pochodzi konkretnie z
tego wpisu.

„Ja jestem Macowiec. Mam moje macowe nawyki. I bywa, że pracując przy zwykłym PeCecie, zrobię coś nie tak. Wówczas cała robota idzie na marne, kasują się teksty, zawiesza neostrada, a ja trzaskam pięścią w klawiaturę i wychodzę.

PS
Mekintosze mają to do siebie, że są odporne na niezręczności człowieka, a nawet na ludzką głupotę.
Zanim Mekintosz coś wykasuje, przeniesie, zgubi, przetworzy, a nawet zanim się zawiesi, to ostrzega dźwiękiem oraz grzecznie pyta: Szanowny mój Panie i Władco, biały sahibie, którego uniżonym niewolnikiem jestem, czy aby na pewno chciałeś, żeby twój niegodny sługa skasował... ?
- Tak. Kasuj gnojku i nie zawracaj mi głowy głupimi pytaniami - odpowiadam. - Aaaalbo nie, zaraz!, czekaj! cholera, pomyliłem się nie kasuj...!
- Skasowałem, Panie, tak jak kazałeś mnie, bezmyślnej kupie plastikowego szmelcu.
- Oddawaj! Odkasuj!
- Tak jest, Panie mój. Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem.

Mekintosze mają jeszcze jedną zaletę - nie trzeba się ich uczyć, bo to one dostosowują się do Ciebie. To, co mam na ekranie jest wiernym odwzorowaniem tego, co się dzieje u mnie na biurku. Bałagan, kupka papierków przywalona inna kupką; a tych kupek jest ze czterdzieści...
- Gdzie jest ten list, co go wczoraj pisałem?!!!
- Jaki list, o Najjaśniejszy!
- Byle jaki!!! Ten, co pisałem! Nie pamiętam tytułu, tu leżał!!
- Przesunął się. Przepraszam, to napewno moja wina, Dobroczyńco.
***
Taak. Mac to Mac. Szanuje właściciela.
A PeCety są ze wszystkimi na „ty”.”

PS (tym razem ode mnie): bo ja też jestem makowy… jak Wam to powiedzieć… no dzisiaj wyszły nowe MacBooki Pro. Kurczę, ogłoszenie mam:
„Nowego MacBooka Pro w dowolnej konfiguracji przyjmę! Promocja: przyjmę bez żadnych opłat!”.
:-)))

2 komentarze:

  1. Heja heja. Poczytałem ten wpisik i się poczułem jak po lekturze jakiegoś serialu. Odmienne i pozytywnie zaskakujące. Pisz Robercik scenariusze do Brazylia-mydeł. O tej czternastolatce pisz, co to się nikt z całego rancza nie zorientował, że służąca ją wychowuje od maleńkości ukrywając w schowku pod schodami. Pozdro!

    OdpowiedzUsuń
  2. A nie napisałem, że to cytacik jest? Nie? Hmmm... Bo mi się wydawało.... Cejrowski Wojciech napisał ten wpis, tyle, że na swoim własnym blogu, a ja go tu zacytowałem tylko. A moje jest tylko to, co na końcu... :-)

    OdpowiedzUsuń