Kolejna wizyta w Metropolitan Operze przyprawiła mnie o ból kończyn. Dolnych. "Cyrulik sewilski" Rossiniego jest niewątpliwie sympatyczny i muzycznie bardzo przyjemny. Do tego wykonanie - zacności. No, ale po trzech godzinach stania doznania artystyczne schodzą na dość daleki plan.
A jutro, o sorry, dzisiaj wieczorem, zaczyna się nowojorski kongres naszej wspólnoty. Zobaczymy, co to będzie w praktyce oznaczać. To pierwsza tutaj taka imprezka. Opowiem oczywiście.
Pięć lat VoiceOvera dla iOS
-
Skoro już odzywam się co najwyżej od wielkiego dzwonu, to przynajmniej
niech to będzie super okazja. :-)
Panie i Panowie, oto dziś mija pięć lat od pokaz...
11 lat temu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz