Nie było czasu, żeby opowiadać dzień po dniu, więc teraz taka "zbioróweczka".
Siedzę na lotnisku i czekam na boarding do samolotu, który zabierze mnie z Chicago do Nowego Jorku. Od ubiegłego poniedziałku byliśmy tu z dwoma braćmi i jedną siostrą. spotykaliśmy się z ludźmi, którzy chcą przyłączyć się do naszej wspólnoty; odwiedzaliśmy parafie, w których odprawialiśmy Msze i modliliśmy się za chorych. ja miałem szczęście brać również udział w spotkaniu grupy Anonimowych Alkoholików. Mówię szczęście, bo ich świadectwo po mojemu jest dużo mocniejsze i bardziej wiarygodne niż cokolwiek, co ja im mogłem powiedzieć. Grupa dwudziestoosobowa - niby nie dużo, ale wystarczyło, żeby nie tylko się modlić i słuchać księdza z Polski, ale też dzielić się świadectwem i zadawać pytania.
W środę trafiłem do tubylczego "Radio Maria".
Było tak: pani, która organizowała nasz pobyt w Chicago, ma znajomego. Facet jest niewidomy i prowadzi audycję w rzeczonej rozgłośni (radio nadaje po hiszpańsku). Koleś zaprosił mnie do udziału w programie. Było śmiesznie, bo on nie mówi po hiszpańsku, więc korzysta z tłumaczki. Zadawał mi pytania, a moich odpowiedzi dziewczyna już mu nie tłumaczyła, boby to przedłużało audycję. To był jak rozmowa z głuchym. :) Ale w sumie wyszło fajnie. Bardzo jakoś przypadli mi do serca oboje - ten prowadzący i tłumaczka. Strasznie normalne towarzystwo. A radio - jak to radio - nie specjalnie w moim stylu, wyposażone średnio w stronę marnego, ale przynajmniej na pierwszy rzut oka nie posiada pewnych cech, znanych z toruńskiej rozgłośni.
Aha, dowiedziałem się przy okazji, że polskiemu "RM" chciano podobno odebrać prawo do używania nazwy, tak bardzo odstaje od całej reszty. :)
W czwartek odprawiałem Mszę po polsku - pierwsza i jedyna, jak dotąd. Tłum wiernych liczył dwadzieścia cztery osoby (piszę słownie, żeby nie było podejrzenia o literówkę). Nic dodać, nic ująć.
W piątek odwiedziłem polskich karmelitów w Indianie. Bardzo mili faceci.
W sobotę natomiast prowadziłem dzień skupienia dla Odnowy Charyzmatycznej w Fort Wayne (Indiana). Wspólnota latynowska, bardzo przyjemna, otwarta i gościnna. Tematy, jakie mi zaproponowali, trochę mnie na początku ubawiły, ale ostatecznie postanowiłem od nich zacząć, żeby powiedzieć coś pozytywnego. A tematy były następujące:
1. Zwyciężać pokusy ciała w Wielkim Poście.
2. Zwyciężać pokusy świata w Wielkim Poście.
3. Zwyciężać pokusy Szatana w Wielkim Poście.
Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że po mojemu z pokusami walczyć nie wolno. Pokus trza unikać; inaczej może być za późno. :)
No i dobra. Tyle. Niedziela w osobnym wpisie.
Pięć lat VoiceOvera dla iOS
-
Skoro już odzywam się co najwyżej od wielkiego dzwonu, to przynajmniej
niech to będzie super okazja. :-)
Panie i Panowie, oto dziś mija pięć lat od pokaz...
11 lat temu
Pozdrawiasy dla napierającego! I dla czytających o nim!
OdpowiedzUsuń