Tłumaczenie wg Google'a

A po co?

- Żeby o sobie pamiętać oczywiście. I żeby ewentualnie móc się poznać. Niestety, nie pomoże to mojemu image, bo ci, którzy mnie znają lepiej, rozwieją złudzenia nowych znajomych, ale co tam…

Strona nie jest indeksowana, a jej adres dostaje się tym, co trzeba, czyli krewnym, przyjaciołom i znajomym, których interesuje spotkanie w doborowym gronie. Nie poleca się więc rozpowszechnianie go jak profilu na FaceBooku.


poniedziałek, 1 lutego 2010

Taka sobie niedzielna historyjka

Nie wyobrażałem sobie, że dożyję takiej chwili. Nasi w domu (tym obecnym, amerykańskim) uprzedzali, że prędzej czy później mnie to czeka. A chodzi o Mszę w ledwo czynnym kościele Św. Rodziny, do którego przylega nasza plebanijka. najbardziej w tej Mszy chodzi o panią śpiewającą. Z tym jeszcze da się wytrzymać. Pani jednak towarzyszy sobie odtwarzaczem płyt kompaktowych, podgrywającym pieśni w różnych wykonaniach. Sęk w tym, że odtwarzacz albo płyty - sam nie wiem - nadaje się do wy…wy…wy…wy…rzucenia. Tak mniej-więcej działa.
A na koniec pani pyta: "ładnie było"?

2 komentarze:

  1. Może to i mieć taki pozytywny plus dodatniej zalety, że okoliczny lud jak się o takim indywiduum dowi (tu trzeba ogłoszenia wywiesić), to choćby z ciekawości do kościelnej przybędzie, a wówczas Robercik hyc kazanie ewangelizacyjne - i się ciekawski delikwent jeden z drugim nawróci?
    No a potem chyba jednak psychomedyka na swe usługi zaciągnąć?
    Albo założyć tam jaki elepstryczny obwód wysysający prąd i pani żadnym sprzętem się nie wspomoże?
    U nasz znów było -16 C.
    Pozdrowaśka.
    P.S.
    A może ona tak specjalnie, prowokatorka jaka?

    OdpowiedzUsuń
  2. :) :) rozbawił mnie jednak ten tekst :) :)
    Chociaż to nie ma się z czego śmiać... Tu, gdzie mieszkamm, to jest częsta praktyka: różne melodie z płyt cd w czasie Mszy. Zawsze to było dla mnie wielkie umartwienie, nawet jeżeli sprzęt raczej dobry mieli, bo kraj tu wysoko rozwinięty jest. Na szczęście są też parafie, gdzie tego nie ma - i tam też właśnie chodzę.

    A dzisiaj u mnie słonecznie: posyłam promyki słońca z Antwerpii
    Dorota

    OdpowiedzUsuń