Nie wyobrażałem sobie, że dożyję takiej chwili. Nasi w domu (tym obecnym, amerykańskim) uprzedzali, że prędzej czy później mnie to czeka. A chodzi o Mszę w ledwo czynnym kościele Św. Rodziny, do którego przylega nasza plebanijka. najbardziej w tej Mszy chodzi o panią śpiewającą. Z tym jeszcze da się wytrzymać. Pani jednak towarzyszy sobie odtwarzaczem płyt kompaktowych, podgrywającym pieśni w różnych wykonaniach. Sęk w tym, że odtwarzacz albo płyty - sam nie wiem - nadaje się do wy…wy…wy…wy…rzucenia. Tak mniej-więcej działa.
A na koniec pani pyta: "ładnie było"?
Pięć lat VoiceOvera dla iOS
-
Skoro już odzywam się co najwyżej od wielkiego dzwonu, to przynajmniej
niech to będzie super okazja. :-)
Panie i Panowie, oto dziś mija pięć lat od pokaz...
11 lat temu
Może to i mieć taki pozytywny plus dodatniej zalety, że okoliczny lud jak się o takim indywiduum dowi (tu trzeba ogłoszenia wywiesić), to choćby z ciekawości do kościelnej przybędzie, a wówczas Robercik hyc kazanie ewangelizacyjne - i się ciekawski delikwent jeden z drugim nawróci?
OdpowiedzUsuńNo a potem chyba jednak psychomedyka na swe usługi zaciągnąć?
Albo założyć tam jaki elepstryczny obwód wysysający prąd i pani żadnym sprzętem się nie wspomoże?
U nasz znów było -16 C.
Pozdrowaśka.
P.S.
A może ona tak specjalnie, prowokatorka jaka?
:) :) rozbawił mnie jednak ten tekst :) :)
OdpowiedzUsuńChociaż to nie ma się z czego śmiać... Tu, gdzie mieszkamm, to jest częsta praktyka: różne melodie z płyt cd w czasie Mszy. Zawsze to było dla mnie wielkie umartwienie, nawet jeżeli sprzęt raczej dobry mieli, bo kraj tu wysoko rozwinięty jest. Na szczęście są też parafie, gdzie tego nie ma - i tam też właśnie chodzę.
A dzisiaj u mnie słonecznie: posyłam promyki słońca z Antwerpii
Dorota