Tak się miał nazywać wpis o wyprawie do Meksyku właśnie. No i tak się nazywa, tyle że piszę go w domu, na Brooklynie. A czemu? Bo śnieg był spadł w Atlancie, a że nasz jakże tani lot Deltą do Guadalajary opiewał na dwie przesiadki (w Atlancie i Meksyku), dzisiejszą podróż należy włożyć między bajki. mamy jechać jutro po południu. Szkoda, bo w Guadalajarze od rana zaczynają się nasze wspólnotowe doroczne rekolekcje. No nic.
Odezwę się jeszcze na ten temat. :)
Pięć lat VoiceOvera dla iOS
-
Skoro już odzywam się co najwyżej od wielkiego dzwonu, to przynajmniej
niech to będzie super okazja. :-)
Panie i Panowie, oto dziś mija pięć lat od pokaz...
11 lat temu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz