A myślałem, że już nie będzie wpisów z Meksyku. No ale jak tu nic nie napisać po wycieczce do
Guadalajary?
Guadalajary?
Ale najpierw było
Tlaque Paque. Taka w sumie nie za wielka mieścina koło Guadalajary. Klimat zrelaksowany i spokojny. Aż miło było połazić. Odwiedziliśmy dwa kościoły i w cale się w tym celu nie nałaziliśmy, bo rzeczone kościoły stały jakieś 100 metrów od siebie. Przy okazji zatrzymaliśmy się przy stoisku z filmami (oczywiście pirackimi, bo w Meksyku piractwo nie istnieje, tak jak nie istnieją legalne kopie). :) Śmiesznie, bo pomiędzy całkiem pobożnymi filmami typu "Dawid" czy "salomon", można było znaleźć "Ostatnie kuszenie Chrystusa", a nawet - uwaga - cały serial "Ptaki ciernistych krzewów". No, przyznacie, że podejście wysoce pluralistyczne. Aha, znalazłem też nagrane audycje telewizyjne sprzed wieeelu, wieeelu lat, autorstwa o. Roman Que Romano. Na ich podstawie ukazała się książka "mój Chrystus połamany". Kto ją gdzieś zobaczy, polecam lekturę. Bardzo fajna rzecz.
Ze spokojnego
przemieściliśmy się do
Guadalajary,
a tam "wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy". Znaczy nie dokładnie, ale coś na kształt.
Guadalajary,
a tam "wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy". Znaczy nie dokładnie, ale coś na kształt.
Tubylczy skauci co roku, w okolicach rocznicy ich powstania, organizują zbiórki na jakiś szczytny cel. W tym roku jest to pomoc osobom, które mimo upływu lat nie ukończyły żadnej szkoły. hasło zbiórki, jeśli nie pomylę, brzmiało: "później zacząć - szybciej skończyć".
Fiesta była fajna; konkursy, występy, pokazy. Skauci grzecznie informujący gawiedź o sensie uroczystości i o możliwości udzielenia wsparcia. No kultura.
Parę kroków stamtąd był teatr, katedra i coś na kształt Pałacu Sprawiedliwości.
Upał, jak widać.
A skoro o upale, to lody w
Guadalajarze
mają wyśmienite. No i kulki prawie dwukrotnie większe niż u nas!
Guadalajarze
mają wyśmienite. No i kulki prawie dwukrotnie większe niż u nas!
Fotka przedstawia koleżeństwo z Oazy w Meksyku, Nowym Jorku no i mnie z Polski.
Przywitam się globalnie: Dobre 24h! Piyknie się Robert opalił. Chyba odbywały się te rekolekcje na świeżym powietrzu. Pozdrowaśka.
OdpowiedzUsuńP.S. Tylko nie wikipedia...
Robert, a ten jegomość któremu usiadłeś na prawym kolanie i przygniotłeś mu rękę, to co za jeden? Nie wygląda zdrowo.
OdpowiedzUsuńZaś tu u mnie ciągle pada i pada.
Pozdrawiam serdecznie
Dorota
A... Taki sobie sztywniak.
OdpowiedzUsuńaha.
OdpowiedzUsuńTo znaczy, że mieszane towarzystwo tam w tym Meksyku jest ;)
Posyłam serdeczne pozdrowienia z małego, europejskiego miasteczka na A :)
Czyżby "A" jak "Antwerpia"?
OdpowiedzUsuńA jak Antwerpen :)
OdpowiedzUsuńRozumiem, że te lodowe kulki to całkowicie bezkaloryczne????-siostra rodzona
OdpowiedzUsuńPewnie nie, ale za to po zjedzeniu dwóch czuło się w żołądku cztery. :)
OdpowiedzUsuń