Tłumaczenie wg Google'a

A po co?

- Żeby o sobie pamiętać oczywiście. I żeby ewentualnie móc się poznać. Niestety, nie pomoże to mojemu image, bo ci, którzy mnie znają lepiej, rozwieją złudzenia nowych znajomych, ale co tam…

Strona nie jest indeksowana, a jej adres dostaje się tym, co trzeba, czyli krewnym, przyjaciołom i znajomym, których interesuje spotkanie w doborowym gronie. Nie poleca się więc rozpowszechnianie go jak profilu na FaceBooku.


sobota, 23 stycznia 2010

Metropolitan Opera

Pisałem, że we wtorek zabrakło pół wolnej dniówki? No i proszę, znalazła się.
Wróciliśmy właśnie z
Metropolitan Opera.
Grali
Verdiego "Simone Boccanegra". W roli głównej
Placido Domingo. Dyrygował
James Levin.
Główna i, o ile pamiętam, jedyna żeńska rola to sopran z Kanady o swojsko brzmiącym nazwisku
Adrianne Pieczonka
Oczywiście bilety po dwie dychy (stojące), chociaż równie oczywiście po pierwszym akcie zapolowaliśmy na miejsca siedzące i tak dotrwaliśmy do końca. Dotrwaliśmy, bo sama sztuka, nie licząc dyrygenta i głównego solisty - taka sobie.
No, ale Metropolitan to Metropolitan.
Aha, miły akcent: przy wejściu z głupia frant zapytałem o libretto w brajlu. No i dostałem. Nie libretto w prawdzie, tylko jego skrót, ale zawsze.
Wiadomo, Ameryka! :)
I jeszcze jedno: najdroższe bilety na spektakl to wydatek 385 dolców. No ale to dla panów we frakach i pań w kreacjach długich do ziemi, kosztem pleców, na które zabrakło tkaniny. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz