Pisałem, że we wtorek zabrakło pół wolnej dniówki? No i proszę, znalazła się.
Wróciliśmy właśnie z
Metropolitan Opera.
Grali
Verdiego "Simone Boccanegra". W roli głównej
Placido Domingo. Dyrygował
James Levin.
Główna i, o ile pamiętam, jedyna żeńska rola to sopran z Kanady o swojsko brzmiącym nazwisku
Adrianne Pieczonka
Oczywiście bilety po dwie dychy (stojące), chociaż równie oczywiście po pierwszym akcie zapolowaliśmy na miejsca siedzące i tak dotrwaliśmy do końca. Dotrwaliśmy, bo sama sztuka, nie licząc dyrygenta i głównego solisty - taka sobie.
No, ale Metropolitan to Metropolitan.
Aha, miły akcent: przy wejściu z głupia frant zapytałem o libretto w brajlu. No i dostałem. Nie libretto w prawdzie, tylko jego skrót, ale zawsze.
Wiadomo, Ameryka! :)
I jeszcze jedno: najdroższe bilety na spektakl to wydatek 385 dolców. No ale to dla panów we frakach i pań w kreacjach długich do ziemi, kosztem pleców, na które zabrakło tkaniny. :)
Pięć lat VoiceOvera dla iOS
-
Skoro już odzywam się co najwyżej od wielkiego dzwonu, to przynajmniej
niech to będzie super okazja. :-)
Panie i Panowie, oto dziś mija pięć lat od pokaz...
11 lat temu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz