Tłumaczenie wg Google'a

A po co?

- Żeby o sobie pamiętać oczywiście. I żeby ewentualnie móc się poznać. Niestety, nie pomoże to mojemu image, bo ci, którzy mnie znają lepiej, rozwieją złudzenia nowych znajomych, ale co tam…

Strona nie jest indeksowana, a jej adres dostaje się tym, co trzeba, czyli krewnym, przyjaciołom i znajomym, których interesuje spotkanie w doborowym gronie. Nie poleca się więc rozpowszechnianie go jak profilu na FaceBooku.


wtorek, 12 stycznia 2010

W sprawie komentarzy

Dorota zwróciła mi uwagę, że chcąc skomentować cokolwiek, stawaliście przed koniecznością rejestrowania się w jednym z systemów komunikacji (tam było ich kilka, wszystkich nie pomnę). W tej chwili dodałem również opcję "anonimowo", co pozwala komentować bez konieczności logowania się gdziekolwiek. No, ale podpisujcie komentarze, to przynajmniej będę wiedział, z kim rozmawiam. :)

6 komentarzy:

  1. Pewnie że lepiej twarzowym być :-) Pozdrowienie od naszej piątki. Ignaś za moment będzie miał już miesiąc. Dobrze, że jesteśmy w kontakcie. Pozdrawiamy. Zbyszek Kargul

    OdpowiedzUsuń
  2. O, zmienil sie na stronie glownej widoczek (pokretne a propos twarzowym byc). Chyba, o ile ja sie znam na medycynie, w tle samochody cus nie za bardzo Hamerykanskie? Ale pewnie, Robert, nie ma czasu na tubylcze fotki?

    OdpowiedzUsuń
  3. Samochody jak samochody, ale ten drapacz chmur tam w tle...

    :) mi też lepiej podoba się to zdjęcie bez krawata.

    Dorota z Antwerpii

    OdpowiedzUsuń
  4. Cóś nie mogę znaleźć odpowiedniego aparatu...

    OdpowiedzUsuń
  5. A teraz z kolei uczytelnił się napis. A nawet fragmentarycznie emigrował, podobnie jako nasz blogi Autor na antypody, jeno kartkowe - w dół. Zatem widać, że prace dopieszczające trwają. Może, Dorota (bardzo mi miło, Wojtek jezdem), postawimy zakłady co się zmieni w kolejnej następności?

    OdpowiedzUsuń
  6. Panie Wojtku (również miło mi bardzo), ja wiem, co się na pewno nie zmieni: ulubione miejsce Roberta - za stołem, przy dobrym posiłku, w miłym towazrystwie... ;)

    Zmienić zaś może się wszystko, na przykład tło tego bloga ...może na zielony groszek?

    Dorota z Antwerpii

    OdpowiedzUsuń