Tłumaczenie wg Google'a

A po co?

- Żeby o sobie pamiętać oczywiście. I żeby ewentualnie móc się poznać. Niestety, nie pomoże to mojemu image, bo ci, którzy mnie znają lepiej, rozwieją złudzenia nowych znajomych, ale co tam…

Strona nie jest indeksowana, a jej adres dostaje się tym, co trzeba, czyli krewnym, przyjaciołom i znajomym, których interesuje spotkanie w doborowym gronie. Nie poleca się więc rozpowszechnianie go jak profilu na FaceBooku.


poniedziałek, 11 stycznia 2010

Pierwsza niedziela

Byłem w dwóch parafiach. W jednej odprawialiśmy dla Włochów, a w drugiej dla amerykańskich Amerykanów (po angielsku). Jakież było moje zdziwienie, kiedy w ramach organowej improwizacji przed Mszą usłyszałem tu "W żłobie leży". Okazało się, że organista zna tę kolędę w angielskiej wersji i było mu miło, że ktoś ją rozpoznał. No, a mnie było miło, że ktoś ją znał. :)
Aha, pani kantorka z tejże amerykańskiej parafii śpiewa na co dzień w Carnegie Hall. No słychać, słychać. To nie to, co jedna znajoma organistka z jednej znajomej parafii. Przez grzeczność nie wymienię nazwiska, ani parafii.
A, jeszcze jedno: ja jestem człowiek chwytający raczej szczegóły techniczne, no więc chwyciły mnie za serce niektóre szczegóły właśnie. W obu kościołach nagłośnienie umożliwiało bezstresowy udział w liturgii (nawet odsłuchy w prezbiterium są). I oczywiście w obu kościołach ksiądz odprawiający dostaje przypinany, bezprzewodowy mikrofonik. XXI wiek.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz