No to przyjechałem. Podróż jak to podróż. Parę godzin w fotelu prawie bez ruchu. Jak nie przepadam za spacerami i długimi marszami, tak wczoraj w samolocie miałem właśnie ochotę się przejść troszeczkę. :-)
Przylot bez opóźnień. Urzędnik imigracyjny sympatyczny, uśmiechnięty. Wiedział nawet, że największy palec u dłoni nazywa się po polsku "kciuk".
Z lotniska do naszego domu jest mniej-więcej godzina samochodem. Zdaje się, że i tu, na Brooklynie, lądują gdzieś blisko jakieś samoloty. Tak przynajmniej słychać.
Tymczasem się oswajam z nowym miejscem.
Dziś zaczynamy Kurs Emaus. Dla niewtajemniczonych - to rodzaj rekolekcji (choć to tylko przybliżona analogia), podczas którego przeżywa się bliskość ze słowem Bożym. Ale zanim kursik, spotkamy się jeszcze z naszym współpracownikiem, niejakim don Jesusem. Mam go zastępować przez kilka dni w tutejszym kościele rektorskim.
To chyba tyle na początek.
Aha, z tą zmianą czasu nie wygląda aż tak źle. Pospałem normalnie w nocy i jestem nawet trzeźwy. :)
P.S.: W międzyczasie spotkanie z Jesusem się odbyło. Trochę się mogłem zapoznać z realiami tubylczego Kościoła. Ciekawie się zapowiada.
Pięć lat VoiceOvera dla iOS
-
Skoro już odzywam się co najwyżej od wielkiego dzwonu, to przynajmniej
niech to będzie super okazja. :-)
Panie i Panowie, oto dziś mija pięć lat od pokaz...
11 lat temu
Cześć cześć!
OdpowiedzUsuńTo mój pierwszy wpis na jakikolwiek blog, mam nadzieję, że nie natłukę za dużo porcelany.
Znajomy, co przylatuje do Polski z Kanady, mówi, że podróż w jedną stronę (do Polski) to luzik. Za to w odwrotną - makabra. Robercika widać to nie tyka.
Jesus to fajne imię, ale u nas nieosiągalne (chyba). A i Maria podobno dłuuugi czas było nieczęstym w nadawaniu.
Cześć cześć!
Czołem czołem! przedstawiam wszystkim Wojtka. Jest najbardziej wojtecznym ze znanych mi Wojtków. Polecam Wam jego wpisy. Ubaw po pachy. Nie zaniedbuj nas. Wojtuś!
OdpowiedzUsuń